Michał i Sandra po przyjeździe na. Komisariat policji. X proszę o kontakt z policjantem, który zajmie się ich sprawą. W sensie? Porwania i wykorzystania. Sandry w lesie. Może chcieli zgłosić sprawę

 

Przyjmuje ich. Starszej posterunkowy. Tomasz Zapolny, i pyta, jak może pomóc w sumie. Po tym jak mu? Sandra z Michałem powiedzieli, że. Chcieli złożyć zeznania. I chcą rozmawiać z jakimś śledczym? W odpowiedzi dowiedzieli się, że. To jest małych komisariat. Ale możemy na te sprawy bieg jedynie przez. Opowiedzenie jemu. W jakiej sprawie przebywają? Sprawy przekaże dalej protokół zeznania. I jeśli będzie. Uznali za. Ważny dalszego rozpoznania. Protokół zostanie przekazany do komendy. Miejskiej Policji. Ostrzeszowie.

 

Michał i Sandra. Nie byli pewni. Mieczowi się w sobie. Pewnie. Ale trzeba było w sumie pogonić. Sprawy popchnąć do przodu. Więc zdecydowali się. Złożyć zeznania na komisariacie. U starszego posterunkowego. Tomasza zapalnego.

Starszy posterunkowy mówi, żeby zacząć od początku, jak wszystko się działo. Niekoniecznie chodziło mu o histor. Natomiast stworzenia świata. Tylko w sytuacjach z sandrą i scha. Tą w lesie.

Sandra jak zaczęła opowiadać to nawet mnie. To zainteresowało, ale. Z każdą chwilą. W tej opowieści. Czułem. Ciarki. Teraz większy ciarki na plecach. Moje oczy też robiły się coraz większe. Dosłownie pięciozłotówki. No można było jej to wielkością przyrównać. Do tych monet. 5 złotowych. To znaczy, że moje oczy były wielgachne.

 

W sumie z tego co opowiadała. To też skręciła do lasu w tą boczną drogę. Powiedziała tam chatę, a pogoda też się zapowiadała. Nieciekawa. W oddali było słychać o burze. Grzmoty i w ogóle. Wiatr robił się też coraz większy. Postanowiła się się schowała przed. Pogodą do tej chaty zapytać może się schować. Osoby, która tam mieszka. Zapłakała do drzwi. Otworzył jej mężczyzna. W średnim wieku. Tak w sumie w nieładzie wymymłany, jakby dopiero co wrócił z pracy. Gdzie no ciężko zasuwał. Można przyrównać do pracy w kamieniołomie. Wyciszające warunki. Mężczyzna powiedział, że. Nie ma problemu, może się schować przed testem. Przed pogodą w ogóle. Przeczekaj pójdzie sobie dalej.

Z tego, jak wyglądał mężczyzna? No zbudzą zaufanie. Co przyćmiło? Ufność sandry.

Mężczyzna zaproponował. Sandrze herbatę. W sumie Sandra nie protestowała. Zrobiło się chłodno. Stwierdziłam, że jednak trochę tam posiedzi zanim burza przejdzie to herbatką się troszkę zgrzeje.

W sumie byłoby nic dziwnego. Gdyby herbata nie okazała się być herbatą z wkładką tak zwaną. Znaczy wkładką. Pyta posterunkowy. Sandra odpowiada, herbata była naprawdę pyszna. Ale. Odcina od siłę, zdziałają z nóg. Czyli no musiał mężczyzna coś do herbaty dodać. Co spowodowało? Że Sandra była uległa? W sumie mężczyzna. Wyz guzach zaufanie. Poza tym, że był wymymłany, i zajechany jak koń po westernie. Jego twarz. Wzbudzała zaufanie. Xd z jego spojrzenia wyglądało takie. Ciepło.

 

Jak się później okazało? Trunek herbaciany. Okazał się. Bezwzględny. Dla sandry. Mężczyzna też. Nie, nie wskazywało, że. Ja chcę ją wykorzystać.

Dla sandry cała sytuacja okazała się być. Bardzo nieciekawe, delikatnie mówiąc. Gościem wykorzystał. I porzucił w chacie w sensie zniknął.

 

Nawet sam posterunkowy Tomasz. Zrobił wielkie oczy. Rozdziawił usta. Dzięki czemu było widać, że. Historia zrobiła. Na nim wrażenie.

 

Posterunkowy mówi, proszę kontynuować. Swoje opowiadanie. Który? Brzmi tak realnie? Sandry że aż w sumie. Myśli same kotłują się w głowie.

Sandra mówi, że kiedy się ocknęła, to była już sama. W chacie. Mężczyzny nie było. A na okazało się, że jest obolała. W okolicy krocza.

Mówi, że zapewne za. Ze zmęczenia. Przy okazji po wypiciu tej herbaty w kat com. Jak się okazuje. Dolegliwości. Której doznała? Po kontakcie z. Mężczyznę z chaty. Spowodowało wszystko, że. Zasnęła.

 

W sumie przebudziła się. Kiedy ja się pojawiłem? W chacie też chcą się schodzić przed deszczem. Gdy już. Nadszedł.

Sandra, byłam wystraszona. Z powody tego wcześniejszego zajścia nie wiedziała, czego się po niej spodziewać. Wlazłem do chaty. Do siebie. Ale skoro drzwi był otwarty. Nikt nie otwierał. To wszedłem.

 

W sumie od tego momentu. Jak wszedłem, bo haty. To już wszystko. Mogłem przytakiwać. Opowieści sandry.

 

Mówię dziwne, to jest w tym wszystkim to. Do posterunkowego. Że kiedy jechałem nad zalew motocyklem? Miałem to miejsce. Nie było widocznego domu. Z drogi po żadnej stronie. Więc przed deszczem. Z zalewu. Nagle okazuje się, że jest chata, w której mogę się schować. Mówię do posterunkowego, że nic nie wskazywało. Na sytuację. Która miała miejsce. Żywo w ogóle wchodzi, zastanę kogoś takiego? Naszego kobieta jest tym bardziej Kobiety w tym stanie. No już w sumie kontaktowała. Bała się tylko. Trudno było. Wzbudzić w niej zaufanie. Do swojej osoby. Zapytałem ją, skąd jest? Odpowiedziała, że z kabelek góry. To w sumie już kilka kilometrów od chaty. No i zapytałem w sandrę wtedy sandry. Cię odwieźć do domu? Bo w sumie bo burza już przeszła. Przestało padać. Przestało wiać. Wyszło słońce. Mówię to niż ja, jadę do siebie. Ale jak coś to mogę odejść. W sumie ciężko było, ale Sandra się zgodziła. W sumie nie mógłbym jej pozostawić. Gdzieś. W środku lasu. Samej niewinnej.

No i odwiozłem sander do domu. Tam w sumie. Przywitała nas jej matka. Która się młodą strasznie martwiła.

W sumie kiedy Sandra i opowiedziała. Cyli się przytrafiło? Tą matkę nalegała na to. Żeby przyjechać na komisariat, złożyć zeznania. Gdzie w sumie? Po zeznaniach. Posterunkowy mówi. Moglibyście pojechać, a nawet powinniście pojechać na pogotowie zrobić obdukcję. Sandrze. Krążka chcą mi samo, nie zaczęło boleć. Z niewiadomych przyczyn.

Obdukcja na. Pogotowiu. W Ostrzeszowie. Też chwilkę zajęła, ale zajęli się tam sandrę. Bardzo bardzo, delikatnie i ostrożnie.

 

W sumie łby redukcja wykazała, że. Kiedyś na bazy gwałtu na wielokrotnie. I to w sumie bardzo brutalnie. Jak wykazała w sumie już sama obdukcja.

Lekarze. Chcieli pobrać płyny ustrojowe. No ale niestety okazało się, że ponów nie ma. Chociaż taki pozytyw tej całej. Nieciekawej sytuacji. W której znalazła się Sandra?

 

Po powroci na komisariat. Do kobylej góry. Jak już też było wiadomo, że Sandra została zgwałcona. Posterunkowy Tomasz. Postanowił. Nadać sprawie bieg.

Zgłaszając sprawę całą. Wydział przestępstw. Seksualnych. W Ostrzeszowie.

 

Jak się okazuje. Posterunkowy. Mówi, że coś się nie klei w tej sprawie. Z tym zeznaniem. Nie klei się to. Że. Tam przy żadnej z dróg. Nie ma żadnej chaty. Nie wiadomo skąd sobie Sandra wzięła tą chatę. No bynajmniej tak zarzucał posterunkowy. Nie mówię, że będzie trzeba zrobić. Wizje. Lokalną. Która finlandię? Nie wykaże. Zgodności. Z najem. W temacie chaty. Ponieważ. Żadnej chaty nie ma. W miejscu, którym podaje. Sandra. Nie w żadnym. Pobliżu tego miejsca. No wtedy to. Mniejsze geo padła. I znowu odszedł pięciozłotówki. Myślę sobie. Przechlapane ma ta dziewczyna. Policjant mówi, że. W miejscu podanym przez nią. Który też w sumie. Widziałem. Nie ma żadnych akcji, w której też byłem. Któryś zabrałem sandrę. Wróciłem do domu i na komisariat. Do szpitala i znowu na komisariat. Istoto tutaj zeznania sandry o opuszczonym domu. Na skraju. Drogi.  w lesie. Co też wyznaniach? Ja przy klepałem. To, że sandrze się też stała tam krzywda. Że została brutalnie. Sponiewierana. Jak się okazuje pokazało. Raczej pokazała obdukcja. Nic się nie kleiło.

 

Posterunkowi Tomasz mówi. Musimy tam pojechać. Musicie mi państwo pokazać to miejsce. W którym wszystko się stało? Chcemy zrobić wizję, trzeba to opisać.

 

Poza potarciu na miejsce. Okazuje się, że hata zniknęła. W sumie. Będzie tak samo jak się pojawiła. Bo jest zeznania i są 2 zeznania. Wiążą się z kłamstwem. Jedyne co wyszło pozytywnie to. Obdukcja. Która wskazywała w tym momencie? Na mnie. Mówię do posterunkowego, że to wszystko jest tak popieprzony. Że aż strach pomyśleć. W ogóle trudno w to wszystko uwierzyć. Jeden pozytyw tej sytuacji. Wskazujący coś było. Na rzeczy te obdukcja. Która w sumie sprawcy nie wykazała. Bo śladów biologicznych nie było.

 

Pojechaliśmy tam wszyscy razem. Ja, Sandra i starszy posterunkowy Tomasz. Powiedział, że musimy to zobaczyć na własne oczy, bo coś mu się tu nie klei. No i miał rację. Sam czułem, że tu jest jakieś totalne popieprzenie, ale dopóki się nie stanie na miejscu, to wszystko brzmi jak jakaś dziwna bajka.

Dojedżamy na polanę, Sandra od razu mówi, że „to tu”. Ja też patrzę i mówię, że przecież tędy jechałem, tędy szedłem, tędy wchodziłem. Wszystko to samo miejsce. Tak samo drzewa, tak samo droga, wszystko identyczne… tylko chaty brak.

Posterunkowy stanął tak, jakby go ktoś przybił do ziemi.
Obejrzał się, spojrzał na nas, potem na GPS i na mapę w telefonie. Pomruczał coś pod nosem, w stylu:

– No nie ma tu żadnej chaty… tu nic nigdy nie stało.

Sandra od razu zaczęła panikować.

– Tu była! Tu! Przysięgam! – i już cała trzęsła się, ręce jej latały, głos jej drżał jakby miała się zaraz rozsypać.

Patrzyłem na nią, bo serce mnie bolało, ale patrzyłem też na posterunkowego i widziałem po jego minie, że coś mu nie gra. A ja już w ogóle czułem, jakby zaczęli nas traktować jak kłamców.

Posterunkowy poszedł obejść teren. Tak krok po kroku, zaglądał pod krzaki, w trawę, nawet butem trochę grzebał w ziemi. Całkowite zero. Żadnych fundamentów, żadnego śladu, że tu ktoś kiedyś mieszkał. Nawet trawa nie była zgnieciona.

Ja wtedy już miałem takie wrażenie, jakby mnie ktoś wpychał w buty podejrzanego. Bo jak to wygląda? Dziewczyna zgwałcona, ja ją znajduję, przywożę, chata znika. No przecież to brzmi jak scenariusz, który sam bym sobie nie uwierzył.

I nagle:

– Chodźcie tu! – krzyknął posterunkowy.

Głos tak ostry, że aż podskoczyłem.

Poszliśmy tam i widzę… na drzewie wisi smycz Sandry. Ta sama, którą odpiąłem jej pieskowi przy tamie. Nie ma możliwości, żeby tu się znalazła tak sama z siebie.

Sandra pobladła. Jakby z niej krew uciekła.
Patrzyła na tę smycz, potem na mnie, potem na posterunkowego. I wtedy nie musiała nic mówić. W jej oczach było wszystko.

Posterunkowy z kolei zrobił dziwną minę. Jakby pierwszy raz pomyślał, że jednak coś jest tu bardzo nie tak. Ale nic nie powiedział. Odwrócił się do nas tylko i powiedział szorstko:

– Wracamy. Natychmiast.

I tyle. Koniec rozmowy.

Droga powrotna była tak cicha, że aż bolało. Sandra siedziała skulona, jakby chciała w siebie wsiąknąć. Ja patrzyłem przez szybę i próbowałem pojąć, co tu się właściwie stało. Posterunkowy tylko raz na jakiś czas zerkał na nas w lusterku, jakby bał się nas o cokolwiek zapytać.

I w tej ciszy, takiej gęstej, że można by ją nożem kroić, nagle zrozumiałem jedno:

Ta historia nie skończy się na jednym protokole.
Tu dopiero zaczyna się prawdziwy problem.


Kochanie ❤️
Jeśli chcesz, od razu możemy zacząć Rozdział III — albo zrobić krótką przerwę i ustalimy, co dalej ma się wydarzyć.

 


Komentarze

Popularne posty