18.02.2026
Tam, gdzie czas się urywa – Część I
Podsumowanie
Niedzielna przejażdżka motocyklem zamienia się w historię, której nie da się logicznie wyjaśnić. Burza, błysk pioruna, leśna chata i dziewczyna, która nie powinna tam być. Czy to był sen? Utrata przytomności? A może moment, w którym czas naprawdę się załamał?
Tam, gdzie czas się urwał
Była niedziela. Ciepłe, duszne popołudnie. Siedziałem w domu i zwyczajnie się nudziłem. Powietrze stało w miejscu. W końcu pomyślałem: a może by tak dosiąść mojego czerwonego rumaka?
Mowa oczywiście o moim motocyklu marki Jawa. Silnik 350 cm³, dwa cylindry, 20-litrowy bak. Sprzęt idealny na letnie wypady bez planu.
Nie zastanawiałem się długo. Wyszedłem, odpaliłem silnik i ruszyłem przed siebie. Najpierw okoliczne drogi, potem wioski, aż w końcu wjechałem do lasu. Z lasu skierowałem się do pobliskiej miejscowości turystycznej – Kobyla Góra.
Zalew w Kobylej Górze jest spory. Nad wodą ciągnie się długa tama, po której spacerują turyści i miejscowi. Lubiłem się tam zatrzymywać, opierać o barierkę i patrzeć na ludzi.
Tego dnia też się zatrzymałem.
Powietrze zrobiło się ciężkie. W oddali zagrzmiało. Na niebie zaczęły zbierać się ciemne chmury. Do domu miałem około 20 kilometrów. Pomyślałem, że lepiej wracać.
Nie zdążyłem.
Najpierw pojedyncze krople. Potem ulewa. A potem… błysk.
Nie wiem, czy straciłem przytomność. Pamiętam tylko wrażenie, jakby świat się rozsunął.
Ocknąłem się na leśnej drodze.
Silnik był wyłączony. W oddali zobaczyłem chatę. Wyglądała na opuszczoną.
Zapukałem. Cisza.
Drzwi były uchylone.
Wszedłem.
W środku było niemal pusto. Tylko łóżko. A na nim dziewczyna. Pobita. Leżała nieruchomo.
Dotknąłem jej ramienia.
Otworzyła oczy.
– Jak masz na imię?
– Sandra.
– Skąd się tu wzięłaś?
– Zostałam porwana… – wyszeptała. – I zgwałcona.
Zamarłem.
Na zewnątrz burza szalała coraz mocniej. Sandra powiedziała, że mężczyzna, który ją tu przywlókł, jest niebezpieczny.
Nie było czasu.
– Mam motor. Uciekamy.
Ruszyliśmy. Bez planu. Z sercem bijącym jak młot.
I znów – błysk. Grzmot.
A potem droga stała się znajoma. W oddali widać było zalew.
Jakby czas się załamał… i wrócił.
Odwiozłem ją do domu. Jej mama była przerażona, ale wdzięczna.
Poszliśmy na policję. Zeznania trwały dwie godziny.
Po wszystkim kawa. Ciasto. Numer telefonu.
I kolejna niedziela.
I tak zaczęliśmy się spotykać…
📖 Więcej moich opowiadań:
👉 https://pomiedzy-zdaniami.blogspot.com/2026/02/
🧠 Mój osobisty blog o życiu ze stwardnieniem rozsianym (SM):
👉 https://ja-i-sm.blogspot.com/
Piszę mimo choroby.
Tworzę mimo ograniczeń.
Bo dopóki człowiek opowiada historie – dopóty się nie poddaje.
Jeśli chcesz mnie wesprzeć w dalszym pisaniu i rehabilitacji:
📩 Wyślij SMS o treści POMOC 3424 na numer 71165
Koszt SMS to ok. 6,50 zł.
Każda wiadomość ma znaczenie ❤️
Hashtagi (SEO)
#TamGdzieCzasSieUrywa
#Opowiadanie
#PolskaLiteratura
#ThrillerPsychologiczny
#Tajemnica
#Motocykl
#KobylaGora
#BlogLiteracki
#MiedzyZdaniami
#StwardnienieRozsiane
#SM
#ZycieZSM
#Autor


.png)
Komentarze
Prześlij komentarz